|
 ur. 11.06.1977
W zespole znalazłem się dzięki sile i determinacji Olka, Kuby i Zbyszka (dziękuję)... Przyjechali do Warszawy aby zobaczyć co mam do zaoferowania.
I zobaczyli: łysy łeb, wczorajszy dzień wypisany każdym grymasem na twarzy. Ale nie poddali się.
Poprosili, abym przygotował 4 utwory z ich repertuaru. Powiedziałem "ok" i tylko tyle. Po 2 tygodniach pojechałem do Żywca z moją przyjaciółką Krystyną i chyba tylko ona tam dobrze wypadła. Ja zaśpiewałem... a właściwe "zaśpiewałem" to za dużo powiedziane. Sam bym się wyrzucił z tego zespołu, miasta, pamięci na ich miejscu. Ale oni się uparli. Kuba dodał, że mam spróbować bo "da się mnie jeszcze odbudować". No i chyba się udało. Zostałem, jestem i chyba zostanę już do końca. Dobrze mi tu, ciepło, przyjaźnie, klarownie, spokojnie, ale merytorycznie. Jedno tylko pozostanie - tekstów się będę dalej długo uczył. Taką mam pamięć, albo brak mi organizacji lub jedno i drugie. Ludzie nazywają to lenistwem. Jedyna wada. Chłopcy mi wybaczą, Wy mam nadzieję też. Zostaję... myspace: http://www.myspace.com/thom_raymond
|